Jak powiedziałam, dotrzymałam słowa i jest nowy post, ale jednak przepraszam za porę :) Notka będzie dość krótka... Będzie o dzisiejszym dniu jaki spędziłam z psiakami :D Szczerze mówiąc podejrzewałam, że będzie on bardziej zwariowany, bo zazwyczaj w soboty wymyślam fajne i nowe zabawy :) Idzie grudzień, a z nim urodziny mego brata. Ma przyjechać rodzina i mama mnie poprosiła, abym poszła do sklepu po papier do pieczenia. Ok, powiedziałam sobie 'nawet dobrze, bo z Guciem się przejdę...' . Idę do sklepu, jak zawsze pojawia się uśmiech na większości twarzach na widok Gucia. Do sklepu mam ok 1km. Wracam ze sklepu, Gucio zrobił to i owo i poszliśmy do domu :) Gdy wchodziłam na podwórko słyszę telefon mi dzwoni, patrzę 'mama' odbieram i słyszę 'idź jeszcze po folie aluminiową', nie ukrywam, że byłam zła, bo bardzo zmarzłam i marzył mi się już dom... Dobrze, po krótkiej rozmowie z mamą poszłam z powrotem. Wchodzę do sklepu i widzę jak się pani pod nosem uśmiechnęła :) Ok, kupiłam już co miałam kupić i wracamy. Idziemy, idziemy i nagle Gucio zaczyna ciągnąć i się szarpać... A że miałam słuchawki w uszach, wyciągnęłam i patrzę, że Gucio ciągnie do Wilczura, którego posiadają nasi sąsiedzi. Fajnie to wyglądało jak taka mała 2,5 kg kuleczka leci do ok 45 kg psa. Obwąchali się przez płot i poszliśmy dalej... Mam zdjęcia z tego wypadu, ale dodam potem, bo mi się coś z komórką stało i nie łączy z komputerem. Potem Gucio odpoczywał, a ja z mamą pitrasiłam. Gdy już się wygrzał na podgrzewanej podłodze w kuchni, wyprowadziłam go na podwórko. Zostawiam go tam, on załatwia swoje sprawy, a ja zostawiam mu uchylone drzwi do przedpokoju i drapie w drzwi do domu jak chce wejść. I czekam, i czekam i go nie ma. Wołam go, bo słyszałam jak wcześniej szczekał na polach... Ok, pomyślałam, jak za 5 min nie przyjdzie, to pójdę go poszukać, bo jeszcze się gdzieś zgubił, bo było już bardzo ciemno. Minęło 5 min i ani znaku życia z jego strony. Wychodzę do przedpokoju i znalazła się zguba. Guczi po prostu wszedł do domu i nie drapał, żeby go wpuścić. Tak mi ulżyło, bo tak się o niego martwiłam... Dodam jeszcze, że mój tata z bratem robili porządki na podwórku i Nuczka dziś z nimi czas spędziła. Poganiała sobie po polach i się z nimi pobawiła.
| Moja Kochana Nusia! ;* |
| Skarbek Gucio 3 mies. ;P |
Pozdrawiam:)
P.S
Zdjęcia mi przeskoczyły, powinny być pod całym tekstem, ale już nie mogę tego zmienić :(
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz